WARSZTATY CERAMIKI ZACHODNIOBAŁTYJSKIEJ
WĘGORZEWO 13 - 15 stycznia 2006 r.
Uczestnicy:
Alicja Dobrosielska, Bartłomiej Grabowski, Paweł Łuszyński, Marysia Szymańska,
Paweł Szymański
Celem ostatnich warsztatów było odtworzenie (jak najwierniej) naczyń z grobowych
z kurhanu z wczesnej epoki żelaza z miejscowości Biesowo. Przed wyjazdem
zapoznaliśmy się z naczyniami przechowywanymi w Muzeum Warmii i Mazur.
Sprawdziliśmy grubość ścianki, kształt naczynia, wylew oraz ułożenie wzoru.
Oprócz wykonania wiernych kopii naczyń, naszym celem było również sprawdzenie
jak cienkie ścianki naczyń można wykonać. Proporcja kruszywa do gliny wynosiła
1:6.
Do wylepienia spodów naczyń użyliśmy innych naczyń, które zostały wykonane na
poprzednich warsztatach. Poszło szybciej.
Wykonanie naczyń o małej grubości ścianki nie jest wcale łatwe. Ścianki
załamywały się i zapadały do środka, glina stawała się zbyt nasycona wodą, zbyt
„miękka” i nie wytrzymywała ciężaru następnej warstwy. Jednak w końcu udało się
ulepić z gliny naczynia o cienkich ściankach.
Zrobiliśmy również mały eksperyment. W opisach naczyń, podawane jest, iż pokryte
są one warstwą glinki, która wygładza powierzchnię zewnętrzną naczynia i pomaga
w zdobieniu boków. Sprawdziliśmy to. Paweł Szymański (kierownik pracowni) zrobił
taką mieszaninę gliny z wodą (mieszanka ta musi być rzadka) i zanurzył w niej
naczynia. Jedno z naczyń po kilku minutach zaczęło się rozpadać. Być może za
mocno nasączone było wodą. Drugie z kolei pozostało nietknięte i po pewnym
czasie można było przymierzyć się do robienia wzoru. Robi się go lepiej, nie
zostają zadziory na powierzchni.
Jeśli chodzi o robienie cienkich ścianek to w miejscu zbyt dużej ilości gliny
można ją wyskrobać czymś ostrym. Wtedy też uzyskamy odpowiednia grubość. Muszę
przyznać, iż jest postęp w lepieniu. Ścianki nie są już tak grube jak w
poprzednich naczyniach.
Kopie wyszły nawet dobrze. Nie jest ich zbyt dużo, na jedną osobę przypada jedno
naczynie.
Paweł Łuszyński
GALERIA ZDJĘĆ








